Wydawnictwo Fame Art

Fame Art to małe, niezależne wydawnictwo z Lublina. W naszym portfolio znajdują się nieznane wcześniej w Polsce perły literatury, a także światowe bestsellery, doceniane przez czytelników oraz najbardziej opiniotwórcze magazyny na świecie. Fame Art to nie tylko książki, to także muzyka, wydawana z szacunkiem i dużym zrozumieniem potrzeb jej twórców.

Fame Art Książki

Wszystko zaczęło się od literatury żydowskiej, za pomocą której przybliżyliśmy polskiemu czytelnikowi m.in. nieznaną w Polsce prozę Ester Singer Kreitman. Książką „Moimi słowami” Ruth Bader Ginsburg – ikony feminizmu i praw człowieka – Fame Art rozpoczął nową feministyczną serię i kierunek rozwoju wydawnictwa.

Sprawdź pozycje z kategorii ksiązki

Fame Art Muzyka

Fame Art to nie tylko książki, ale także muzyka. Współpraca z naszym (małym) wydawnictwem to dla artystów gwarancja pełnego zrozumienia i dobrej współpracy, a dla odbiorców – ciekawej selekcji i najwyższej jakości dźwięków.

Sprawdź pozycje z kategorii muzyka

Odwiedzała akurat rodziców, tata Natalii był świeżo po przeczytaniu biografii słynnego pisarza noblisty tworzącego w jidysz. Dowiedział się z niej, że Singer miał nie tylko, co powszechnie wiadomo, piszącego brata (Izraela Joszuę Singera), ale że również po jego siostrze został literacki dorobek, praktycznie nieznany. Urodzona w tradycyjnej, ortodoksyjnej żydowskiej rodzinie Ester (po mężu Kreitman) w dzieciństwie – jak pisze sugestywnie w jednym ze swoich w dużej mierze autobiograficznych opowiadań – zapytała ojca, który szkolił swoich synów na rabinów: „Tato, a kim ja będę?”. „Oczywiście nikim, bo jesteś dziewczynką”. Podkradała gramatykę rosyjską (Singerowie mieszkali na terenie Kongresówki, pod zaborem rosyjskim) i gazety, które ojciec chował wysoko na piecu. Czytała po nocach, po czym wszystko odkładała na miejsce tak, żeby nikt się nie zorientował. Uważa się, że Ester marząca o tym, żeby się uczyć, jest pierwowzorem dziewczynki udającej chłopca z singerowskiego opowiadania „Jentł, chłopiec z jesziwy”, które posłużyło jako inspiracja do hollywoodzkiego musicalu z Barbrą Streisand. W odróżnieniu od braci dorosła Ester pisała do szuflady. Możliwe, że jej trzy książki to tylko część tego, co stworzyła. Natalia: – Istnieje hipoteza, że w drodze na swój własny ślub z mężczyzną, którego nie dość, że nie kochała, to nawet nie lubiła, w pociągu pokazała rękopisy matce. Usłyszała, że to jakieś brednie i że grozi im aresztowanie, jeśli przeszukają im walizki i te papiery znajdą. Ester wyrzuciła je więc z okna pociągu pędzącego do Berlina.
Temat Kreitman wypłynął nagle, Natalia zaczęła szperać w sieci. Okazało się, że są angielskie przekłady trzech jej książek, w tym jeden stworzony przez jej syna, prawdopodobnie we współpracy z Ester. Natalia powiedziała to tacie, a on, z kanapy, rzucił, ot tak: „To może byś tę Kreitman przetłumaczyła?”.
I tyle. Wystarczyło. Natalia sprawdziła, w czyich rękach są prawa wydawnicze i po prostu napisała do rezydującego w Londynie Davida Paula. Starszego, poważnego pana, który najwyraźniej nigdy nie miał do czynienia z podobną sytuacją. Na propozycję Natalii odpowiedział, że jej strategia działania jest, Natalia dobrze pamięta to sformułowanie: unorthodox, nieortodoksyjna. Przecież zwykle to wydawnictwa kupują prawa, a potem zatrudniają tłumaczy. Ona upierała się, że zrobi sama przekład i z gotowym będzie chodzić od wydawnictwa do wydawnictwa. Dopiero kiedy umawiają się z Paulem na spotkanie w sieci, udaje jej się go przekonać. Natalia argumentuje, że nikt nie stara się o wydanie Kreitman w Polsce, a jej na tym zależy, i to bardzo. Tak, znajdzie fundusze na zaliczkę. Tak, da sobie radę. Dzisiaj wspomina, że nie miała pojęcia, na co się porywa. Przygody z „Rodowodem”, bo do przekładu tego zbioru opowiadań się wzięła, były liczne i burzliwe. Pracę nad książką – a jednocześnie także prace nad debiutancką płytą – przypłaciła warunkiem na studiach. A jak już tłumaczenie skończyła, żadne z wydawnictw, do których się zwróciła, nie było tematem zainteresowane.
Lekko spanikowana naradziła się z rodzicami, zdecydowali, że warto zwrócić się do Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie. Instytucji znanej m.in. ze swoich działań na rzecz ocalenia dziedzictwa przedwojennej kultury żydowskiej. Teatr NN zaoferował pomoc merytoryczną, doskonałe zaplecze redaktorskie, intelektualne, konsultacje ze specjalistami od jidysz, nawet pomoc w zaaranżowaniu premiery podczas warszawskiego Festiwalu Singera, natomiast finansowych środków na wydanie książki zaproponować nie mógł. Pada decyzja, żeby „Rodowód” wydać własnym sumptem. Tak zaczyna się przygoda Natalii z własnym wydawnictwem książkowym.

Zofia Fabianowska, Natalia Moskal – dziewczyna orkiestra („Zwierciadło”, 18 maja 2021 r.)

Czytaj całość